Mowię o biznesie | Wywiad dla Founders.pl

"Zostałem poproszony o parę słów o prowadzeniu Rek House dla Founders.pl. Jest to zamknięta społeczność przedsiębiorców, dlatego też pozwoliłem sobie na dużą dozę szczerości i otwartości - z tego też powodu ten wywiad tak mi się spodobał, że postanowiłem się nim też podzielić na naszej stronie" Kuba Gołębiowski


Czy mógłbyś pokrótce opisać, czym zajmujesz się na co dzień?


W skrócie: prowadzę holistyczną agencję marketingową Rek House, która ma mocno turkusowe zarządzanie.

Dokładniej: rozwijamy znane marki, ale też tworzymy nowe od zera. Opracowujemy strategię, wdrażamy ją i zapewniamy konsultacje marketingowe do każdego elementu biznesu. Zdarzyło nam się nawet opracowywać wystrój wnętrz w ramach identyfikacji marki albo zarządzić szkolenie osób z recepcji na temat obsługi klienta.


Sednem naszej pracy są jednak usługi digitalowe – tworzymy strony internetowe w różnych technologiach i prowadzimy kampanie marketingowe Facebook Ads, Google Ads. Prowadzimy także profile firm w social media. Aby te działania były skuteczne tworzymy sami materiały multimedialne – filmy promocyjne, zdjęcia, animacje i szeroki zakres projektów graficznych.


Naszą misją jest, aby klient znalazł w jednym miejscu wszystko, czego potrzebuje do promocji swojego biznesu.


Co jest najtrudniejsze w codziennym prowadzeniu biznesu?

Myślę, że najtrudniejsza jest równowaga między zyskami, a życiem. Można gonić za zyskami od rana do wieczora i sprowadzić na siebie wypalenie zawodowe. Byłem tam. Trzeba wiedzieć, kiedy sobie odpuścić i skupić się na korzystaniu z efektów swojej pracy. Najlepiej być głodnym efektów, ale też czuć się nagrodzonym efektami. Dla mnie jest to idealny punkt pomiędzy motywacją zewnętrzną i wewnętrzną.


W jaki sposób zwiększałeś swoje przychody?


Od początku bardzo dużo pracowaliśmy na poleceniach, właściwie to trzy lata. Skupialiśmy się wtedy w 100% na naszych klientach, ale wpadliśmy w pułapkę stagnacji. Dopiero teraz zaczynamy tworzyć swoje własne kampanie i widzimy olbrzymią różnicę.


Wiele firm i właścicieli przedsiębiorstw wpada w taką samą pułapkę - całkowitej koncentracji na swoich klientach i codziennej harówki. A najgorzej, kiedy pracują we własnej firmie jako eksperci. Taka syzyfowa praca nigdy się nie skończy i powoduje głównie negatywne sprzężenia zwrotne, które powoli osłabiają firmę.


Brakuje wtedy refleksji, przemyślenia swojego biznesu i jego poprawienia. Najważniejsze: tu nie jest problemem czas, a brak uwagi. Żyjemy w czasach ekonomii uwagi i to jest najważniejsze aktywo każdego przedsiębiorcy. Albert Einstein na większość dobrych pomysłów wpadł żeglując, bo wtedy nie miał rozpraszających bodźców i mógł pozwolić sobie na spokojne krążenie myślami. Było to tak skuteczne, że w pewnym momencie dostał od miasta Brno dom nad jeziorem, na zasadzie „Masz tu dom, masz tu port - żegluj i myśl!” Na najlepsze pomysły wpadłem albo na jachcie, albo na motocyklu - bo przez parę godzin nic nie walczy o moją uwagę. Takie podejście to nic nowego, ale dzisiaj się mówi na to mindfulness. Jest na ten temat mnóstwo materiałów, polecam się w nie zagłębić.


Właśnie dzięki takiej refleksji w Rek House nastąpił moment absolutnej rewolucji - kiedy wpisaliśmy w swojej strategii na 2021 rok, że najważniejszym klientem Rek House jest... Rek House. Teraz wydzielamy czas na rozwój firmy, promocję siebie i tworzenie własnych materiałów. Niezależnie od tego, jakie mamy moce przerobowe. Najwyżej zarobimy mniej w ciągu tego miesiąca czy następnego, ale dzięki temu siejemy na parę lat do przodu. Postawiliśmy też jasną granicę: 20% czasu jest dla nas, reszta dla naszych klientów i koniec.


Zaskakujące jest to, że dzięki temu nasi klienci też na tym dobrze wychodzą. Dla przykładu, mogliśmy skupić się na swoich procesach i je dopracować. Dzięki temu świadczymy lepsze usługi dla wszystkich klientów, zarówno stałych jak i nowych.


Może odpowiedziałem na około tematu, ale moim zdaniem czasami największe zmiany w przychodach daje powstrzymanie się przed gonieniem za najbliższymi przychodami. Mówi o tym słynny Test Marshmallow. Plemiona myśliwych upolowały zwierzynę i od razu mieli pożywienie, natomiast rolnicy musieli zasiać rośliny i poczekać - ale to oni mieli potem tyle jedzenia, że budowali miasta i cywilizację.


Puentując: Zwiększamy swoje przychody wydzielając czas na inwestycję w siebie, bez skrupułów i wyrzutów sumienia.


Jakimi cechami powinna odznaczać się osoba na Twoim stanowisku?


Moje stanowisko jest specyficzne. Nigdy nie pomyślałem o sobie, że jestem szefem czy CEO. Stanowisko na wizytówce jest dla ludzi z zewnątrz.


Zacząłem własny biznes, bo jestem okropnym pracownikiem. Jestem zbyt pomysłowy. Mam predyspozycje by wciąż wymyślać, szukać, kombinować i jest to nieustanny proces. W odpowiednich warunkach jest to błogosławieństwo, w złych - przekleństwo. Na szczęście mój zespół dowozi te pomysły do końca.

Dlatego najlepsze określenie mojego stanowiska to inicjator. Żeby być dobrym inicjatorem, trzeba po pierwsze zaufać swojemu zespołowi, a po drugie mieć szerokie zainteresowania. Im szersze, tym lepsze. Mówi o tym książka „Sięgaj jak najdalej. Dlaczego ludzie o szerokich zainteresowaniach wygrywają w wyspecjalizowanym świecie” Davida Epstein i ja się z nim w 100% zgadzam.

Jakie masz rady dla osób na początku drogi?


Ostatnio byłem na piwie ze znajomą, której firma tak wystrzeliła, że trafiła na okładkę Forbesa. Od słowa do słowa, doszliśmy do wspólnego wniosku - na Netflix jest świetny film dla początkujących przedsiębiorców. Nazywa się McImperium, a oryginalnie The Founder - czyli idealny dla społeczności founders.pl!


Sam film jako dzieło kinematografii jest średni, ale jest za to świetną anegdotą biznesową. Pokazuje drogę, którą przebył Ray Kroc - twórca imperium McDonalda. I jedyną cechą, która doprowadziła go do sukcesu, była wytrwałość.


Mówi nawet o tym pierwsza scena. Ray Kroc sprzedawał maszyny do lodów, był to kolejny biznes, który mu średnio szedł, ale co wieczór w hotelu słuchał motywacyjnego winyla o wytrwałości. I się nie poddawał, nawet